VIII Letnia Szkoła Aikido (1-8.8.2009, Złotów)

Liście zaczęły opadać już z drzew a relacja wciąż nie jest gotowa. Siądę zatem czym prędzej zanim ostatnie myśli związane z tegoroczną Szkołą Letnią odejdą w niebyt.
W biegach długodystansowych 80-90% pracy treningowej polega na żmudnym „trzaskaniu” kilometrów na niskiej intensywności. To daje bazę tlenową, buduje wytrzymałość, która stanowi podstawę dla pozostałych kilkunastu procent treningów, w których kształtuje się szybkość czy siłę biegową. Analogia do treningów aikido nasuwa się chyba sama.
Przez lata spędzamy czas na macie pracując nad kihonem, powtarzając w nieskończoność tai sabaki, ćwicząc ukemi. Kihon stanowi chleb powszedni aikidoki, jest jego bazą, uczącą i utrwalającą podstawowe zasady, na której może budować swoje „zaawansowanie”. VIII Letnia Szkoła Aikido w Złotowie musiała także w kihon obfitować. Na treningach zaawansowanych jednak spora część zajęć poświęcona była kolejnym etapom: takemusu aiki i ki-no-nagare. Dla mnie były to najbardziej inspirujące treningi na Szkole. Pracowaliśmy nad tymi zasadami na kilku podstawowych technikach jak ikkyo czy kokyu ho z ataków shomen uchi i katatedori. Szczególnie ciekawe było rozwijanie takemusu aiki rozumianym jako płynne dostosowanie ruchu do poczynań partnera, natychmiastowe reagowanie na zachodzące zmiany. Prowadzi to do harmonii z partnerem, tak postulowanej przez samego O’Sensei. Co do pracy ki-no-nagare. No cóż, cała praca była nakierowana na to, by intencja uke by zaatakować była jego ostatnią myślą przed lądowaniem na tatami.
Zajęcia na Szkole po raz kolejny uświadomiły mi jak ważne dla własnego rozwoju jest rozumienie treningu, jak ważna jest świadomość pracy nie tyle nad technikami, a szukania w nich zasad obowiązujących w całym aikido. Dotyczy to szczególnie pracy w kihonie, w naszej „tlenowej bazie aikido”, w której skupianie się nad efektywnością pojedynczej techniki w oderwaniu od aikido jako całości, spowalnia rozwój. Tylko wypracowanie rozumienia zasad i ich zastosowania w kihonie pozwala na dalsze poszukiwania w kierunku takemusu aiki i dalej w ki-no-nagare.
Szkoła to jak zawsze różnorodność treningów, nauczycieli, cała masa emocji aikidowych i tych nieaikidowych. Zapewne dlatego dla wielu z nas, w tym z pewnością dla mnie jest też wyznacznikiem pewnego rytmu życiowego. Tak, wiem, że krótko, ale może treściwie.
Irimi















































