Co prawda to nie styczeń albo luty, żeby robić podsumowania roku, ale że w Shin Dojo czas płynie nieco inaczej (od Szkoły Letniej do Szkoły Letniej ;-)), także przyszedł czas na małe podsumowanie sezonu 2007/2008. I tak:
- wrzesień 2007 rozpoczął się od wyjazdu na staż z Sensei Christianem Tissier za zachodnią granicą. Jak to poetycko ujął Irimi w swojej relacji – „rzeźnia numer pięć” :-). Szybkość, dokładność i tylko czasem „peace and harmony”, co można zobaczyć na filmie z corocznego pokazu w Bercy.
- w tym samym miesiącu wybraliśmy się także na staż z Sensei Katsuyuki Shimamoto w Warszawie- Sensei prezentuje bardzo „filozoficzne” podejście do aikido i widać to na jego stażach. Dużo harmonii i jeszcze więcej spokoju (chociaż tzw. „rzut poświęcenia” jako forma kaeshi-waza przy nikkyo do dzisiaj wydaje mi się inspirujący :)).
- październik ubiegłego roku to spotkanie w Poznaniu z Sensei Jean Marie Milleville przy okazji 30-lecia pracy na macie sensei Tomasza Koperka z Wielkopolskiego Klubu Aikido. Sensei Milleville jest uczniem Sensei Tissier, więc podczas zajęć czuliśmy się jak „ryba w wodzie”. Staż skupiający się na podstawach aikido (wiadomo – ikkyo nigdy za wiele! ;-)), spokojny, przeprowadzony w nowiutkiej hali sportowej poznańskiego AWF.
- jak każe tradycja listopad to czas na spotkanie z Sensei Christianem Tissier – tym razem w Krakowie (w tym roku będzie to Poznań, ale o tym trochę później). Dużo na tym stażu było porównań kihonu do „aplikacji”, a uważni słuchacze mogli wychwycić mądrości „tori wykonuje ruch w technice dla siebie, a nie przeciwko uke” (nie mylić takich mądrości z tymi mądrościami ;-)). Szkoda tylko że Kraków jest oddalony o lata świetlne od Poznania…
- potem były Święta Bożego Narodzenia…
- a potem Sylwester…
- a potem 2 stycznia…
- a potem 3 stycznia…
- ….
- a potem 19 stycznia, czyli staż z Sensei Pascalem Guillemin w Berlinie (zdecydowanie bliżej niż oddalony o niejeden rzut beretem Kraków ;-)). Ciekawie położone dojo (poddasze wielopiętrowej kamienicy), ograniczona ilość miejsca, sporo ćwiczących, się działo… Prawie jak w 1410, bo też było sporo (nagich) mieczy… ;-) Ale to i tak była tylko gra wstępna przed…
- lutowym stażem z Sensei Guillemin w naszym miłym, przestronnym i co najważniejsze klimatyzowanym dojo w Poznaniu. I tu się dopiero działo – yokomenuchi, katatedori, katadori, tanto, bokken, lewitacja, bilokacja, balacha, walka w parterze… żartowałem ;-). Z tego stazu pochodzi kolejne mądre zdanie warte zapamiętania i praktykowania – „w aikido należy myśleć ciałem” oraz jedno z piękniejszych zdjęć aikido ever:

- a w marcu gościliśmy w Suchym Lesie the one and only Sensei’a Hiroshi Isoyama. Zaczęło się zgodnie z zasadą filmów Alfreda Hitchcocka – „na początku musi być trzęsienie ziemi, a potem napięcie musi rosnąć”. Czyli w przełożeniu na nasze – najpierw Sensei poprowadził nasz piątkowy „szindodziowy” trening, gdzie oprócz kilku nieprzemijających zasad etykiety w dojo mieliśmy okazję poznać kilka nieprzemijających zasad japońskiego dowcipu ;-). Sobota zaczęła się porannym układaniem maty i przyjmowaniem uczestników stażu, a potem to już było ćwiczenie, ćwiczenie, ćwiczenie… No i bigos (ci, którzy mieli te szczęście skosztować (kultowego już) „zacisznego” bigosu, wiedzą że jest „bigos” i „BIGOS” :-) ). A niedziela upłynęła pod znakiem opowieści z życia O’Sensei’a – ale to nic dziwnego, w końcu Sensei Isoyama był przez 20 lat uczniem O’Sensei i sporo widział, słyszał i doświadczał. I m.in. dla takich opowieści warto jeździć na staże z Sensei Isoyama.
- na wiosnę odbył się tradycyjny Staż Wielkanocny w Paryżu z Sensei Christianem Tissier – niestety mamy tylko cztery zdjęcia z tego stażu i krótką, żołnierską niemalże relację pt.”było za.. jefajnie”…
- maj to było mocne uderzenie w postaci stażu z Sensei Marianem Wiśniewskim – stażu zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. Podobno w grupie dziecięcej znalazło się paru „killerów” – tak przynajmniej twierdzi nasz „latający” ;-) reporter Irimi. A na treningach dla dorosłych było krótko, konkretnie i na temat. Cytując Irimiego – „mało gadania, dużo konkretnego ćwiczenia„. Sporo potu na macie, sporo zaskakujących przemyslen i sporo wniosków na przyszłość.
- dzień potem udało nam się załapać na treningi z Sensei Takashi Kuroki ze szkoły Nishio. Było… inaczej. Troszeczkę inny ruch, trochę inna idea ruchu, trochę inne wykonywanie technik. Cytując klasyka – „tak samo, ale inaczej„. Zdecydowanie warto było, nawet jeżeli była to tylko jednorazowe doświadczenie.
- 24 maja sponsorowała literka „D” jak Drezno. A dokładnie dreźnieński staż z Sensei Pacalem Norbelly ps. „Błyskawica” ;-). Dużo technik z uderzeń, kontroli osi centralnej, aplikacji, pracy biodrami. No i piękne dojo – prawie tak ładne i zadbane jak te nasze szindodziowe… ;-).
- A na sam koniec maja charytatywny staż w Sępólnie Krajeńskim z Sensei Piotrem Borowski, R.Hoffmanem, Romanem Widawskim i Jarkiem Jaroszewskim. Niestety nie dojechał Sensei Robert Krac, ale co się odwlecze… :-). Czterech nauczycieli aikido i cztery różne podejścia do aikido – czyli dla każdego coś miłego.
I tyle się działo u nas w prawie już zakończonym sezonie. A o tym co nas czeka od września będzie w następnym wpisie :-).


Dodaj komentarz