Rozpoczynamy 10 sezon w Shin Dojo. A ponieważ jak widzę większość jest spragniona treningu, więc informacje zostawimy sobie na koniec” – tymi słowami Sensei Wojtek rozpoczął pierwszy trening w nowym sezonie treningowym. A potem przeszedł od słów do czynów i rozpoczęliśmy rozgrzewkę w (jak co roku) odremontowanej sali…

Frekwencja na pierwszym treningu – znakomita :-). Pojawiło się około 40-50 osób, w tym z 5 przedstawicieli(-lek) tzw. „świeżej krwi” :-). Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem „duchy przeszłości” ze szczególnym uwzględnieniem niejakiego… a może lepiej nie wspominać, bo się Seba obrazi.. ;-). W każdym razie miło było zobaczyć stare twarze, a następnie wspólnie się pościskać i spocić… ;-).

Pierwszy trening to tai sabaki, tai sabaki i dla odmiany tai sabaki, ale zaczęliśmy od taino tenkan ho. Najpierw wersja podstawowa, a potem odrobina zabawy w postaci wydłużania ruchu. Kolejny etap to kokyu nage z tego ruchu, a na koniec ikkyo. Znowu dużo obserwacji i jeszcze więcej materiałów do przemyśleń. To jest to, co tygrysy lubią najbardziej… :-). A na koniec nasze ulubione kokyu ho – tym razem na szczęście w wersji suwari waza.

W międzyczasie Sensei pokazywał różne dziwne odmiany „kihonowatych” technik – przeważnie odmiany te polegały na skracaniu wcześniej wydłużanego ruchu. Paradoks? Niekoniecznie – łatwiej jest przejść z dłuższej wersji techniki do krótkiej niż odwrotnie.

Oczywiście nie mogło się obyć bez zapowiedzianych wcześniej ogłoszeń „parafialnych” więc Sensei Wojtek z dumą poinformował o nadchodzących stażach – nie tylko w Shin Dojo, ale także tych zagranicznych. Nie lubię się powtarzać, więc po szczegóły zapraszam do poprzedniego wpisu.

PS. Miało być o zakwasach :-) – no ja już je powoli czuję… Znaczy się trening był dobry :). Ale najgorsze przyjdzie jutro – może jakoś podniosę się z łóżka. A Wy?

PS2. Zbieram chętnych na wyjazd na staż z Sensei Jerzym Sapielą – 22-23 września w Chojnicach. Zainteresowanych proszę o kontakt.