A więc krótko po tym, jak Wojtek mi zapowiedział że będę miał okazję prowadzić trening piątkowy, śniło mi się… że prowadzę trening aikido. I wszystko podczas tego “wyśnionego” treningu szło dobrze, dopóki jeden z uczestników nie rzucił pomysłu bawienia się “w ciuchcię”… I od tego momentu straciłem panowanie nad treningiem – wszyscy złapali się za ramiona poprzednika i zaczełą się niekontrolowana gonitwa po dojo… Normalnie koszmar instruktora…

Na szczęście ów sen nie okazał się proroczy – trening właściwy przebiegł bez jakichkolwiek niespodzianek :).

A czy wam często śnią się treningi aikido? :)