Czy wy też obchodziliście w ostatni wtorek Międzynarodowy Dzień Potykania Się o Hakamę? :) Ja ten jakże uroczysty dzień uczciłem co najmniej 6-krotnie (norma roczna przekroczona 6 razy…):

  • pierwszy raz podczas tradycyjnej serii mae-ukemi przez całą długość sali – na szczęście skończyło się na delikatnym stłuczeniu barku;
  • drugi raz podczas tradycyjnej serii yoko ukemi – na szczęście to ja byłem tori :)
  • trzeci raz podczas nietradycyjnej koshi-nage – na szczęście też byłem tori, ale Adrian ledwo to przeżył…;
  • pozostałych razów dokładnie nie pamiętam, ale za każdy było mi wstyd…

A Wy często się potykacie o hakamę? Może radą na to jest zawiązywania hakamy w stylu… “do pół łydki”? ;-)